80% mniej chemii. Cicha rewolucja szczepów PIWI
Przez sto lat grzybicza plaga z Ameryki pożerała europejskie krzewy, a tradycyjna ochrona oznaczała tylko jedno: bezustanne zalewanie upraw chemią. W 1975 roku za murami państwowego instytutu we Fryburgu powołano do życia hybrydę, która w świecie tradycyjnego winiarstwa uchodziła niemal za profanację.
Z udziałem SIZa murami państwowego instytutu we Fryburgu narodził się krzew z połączenia delikatnej europejskiej winorośli z dziką azjatycką winoroślą znad mroźnego Amuru, od której Solaris wziął gen obrony przed mączniakiem. To właśnie Solaris: winorośl stworzona do walki z mikroskopijnym drapieżnikiem - mączniakiem. Dziś roślina, która dojrzewała przez dekady w doświadczalnych winnicach, rośnie w trzech czwartych winnic w Polsce.
Zaraza zza oceanu
Szlachetna winorośl właściwa (Vitis vinifera) daje wybitne wina, lecz w starciu z grzybami jest bezbronna. Patogeny przywędrowały z Ameryki Północnej w XIX wieku wraz z importem sadzonek: mączniak rzekomy i prawdziwy zaczęły bezlitośnie pustoszyć liście oraz grona na całym kontynencie. Jak podkreśla Julius Kühn-Institut, niemiecki federalny ośrodek badawczy, od tamtej pory klasyczne odmiany nie są w stanie wyprodukować zdrowych owoców bez regularnych, intensywnych oprysków.
Pierwsze hybrydy niemal zniknęły
Około 150 lat temu próbowano temu zaradzić w prosty sposób: francuscy hodowcy zaczęli krzyżować szlachetną winorośl z dzikimi gatunkami amerykańskimi. Przeniesienie pyłków pomiędzy krzewami dało początek pierwszym hybrydom. Początkowo sadzono je na masową skalę, ale owoce dawały wino o dzikim, chemicznym aromacie. Do połowy XX wieku rozczarowani winiarze niemal całkowicie z nich zrezygnowali.
Przełom
Przełom przynieśli niemieccy naukowcy, tworząc odmiany PIWI - czyli krzewy naturalnie odporne na grzyby. W 1967 roku wyhodowano czerwonego Regenta, a w 1975 roku we Fryburgu powstał słynny Solaris. Mimo to Solaris trafił na rynek dopiero po 26 latach, w 2001 roku. Skąd tak gigantyczne opóźnienie?
Według przeglądu z 2025 roku przeprowadzonego przez naukowców z Julius Kühn-Institut oraz INRAE i opublikowanego w czasopiśmie Plants, People, Planet, nowoczesne odmiany odporne pozwalają ograniczyć stosowanie fungicydów o 50 do 80 procent przy zachowaniu jakości wina porównywalnej z odmianami klasycznymi. W niektórych badaniach polowych we Francji i w Niemczech liczba zabiegów ochrony roślin spadła nawet o 90 procent.
Hodowla nowej winorośli to żmudna praca: krzew rośnie powoli, a każdą nową generację trzeba krzyżować na nowo ze szlachetnymi odmianami, aż wino wreszcie zacznie smakować tak, jak powinno. W efekcie stworzenie jednej udanej odmiany zajmowało dawniej nawet trzy dekady.
Cierpliwość, która zaprocentowała
Ten wieloletni wysiłek spłacił się z nawiązką - a jego największym beneficjentem okazała się Polska. W rejestrze Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa figuruje 800 plantatorów uprawiających winorośl na blisko 1200 hektarach, a statystyki pokazują dominację tych nowych szczepów. Aż 578 gospodarstw (blisko 72 procent) postawiło na Solarisa, a 417 wybrało czerwonego Regenta. Tradycyjne szczepy wciąż trzymają się mocno - Rieslinga deklaruje 229 winiarzy, a Pinot Noir około 200 - ale to niemieckie hybrydy zapewniły polskim winnicom stabilność.
Zielona rewolucja w Twoim kieliszku
W kieliszku z rodzimej winnicy niezwykle często ląduje owoc tej cichej, ekologicznej rewolucji - nawet jeśli nie ma na niej wielkiego napisu „PIWI”. Wystarczy spojrzeć na skład odmianowy. To właśnie odporne hybrydy są dziś wizytówką naszego kraju: przebojowy Solaris, rześki Johanniter, pełen nut grejpfruta Hibernal, a także popularny Seyval Blanc. Jeśli wolisz wina czerwone, szukaj butelek ze szczepem Regent, Rondo czy Cabernet Cortis. Ich obecność w winnicy to świadectwo odwagi lokalnych polskich winiarzy, a przede wszystkim krok w stronę czystej, zielonej przyszłości.








