Próba ognia i mrozu. Winobranie 2026
O świcie 7 października w Winnicy Jura zbieracze weszli między rzędy i zaczęli zrywać johannitera. Kiście pojechały prosto do przetwórni, a sami gospodarze mówili krótko: na ocenę rocznika jeszcze za wcześnie.
Z udziałem SIDo połowy października wiele winnic miało winobranie 2026 już za sobą lub na finiszu. Sezon rzucił w winorośl wszystko, co potrafił: przymrozki, najwyższą temperaturę w historii polskich pomiarów, a na koniec ciepły i suchy wrzesień. Gdzieniegdzie zbiory spadły, gdzie indziej mówi się o bardzo dobrych owocach. Jak ta mozaika przełoży się na wino, dowiemy się dopiero po napełnieniu pierwszych butelek.
Noce z ogniskami, potem rekordowy pomiar
Ciepły początek sezonu obudził winorośl przed czasem: pękły pąki, młode pędy ruszyły w górę. W tym tkwił podstęp natury: krzew, który zdążył już się zazielenić, nie umie bronić się przed mrozem. Młody, soczysty pęd jest delikatny, jedna mroźna noc wystarczy, by go zniszczyć. A mróz wrócił.
Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej przymrozki były tej wiosny częste i silne, najdotkliwsze w kwietniu. W Winnicy Skarpa Wiślana słupki rtęci spadły wtedy do około sześciu stopni mrozu. Jej właściciel oceniał potem, że owocowanie prawdopodobnie przemarzło w całości. Inaczej było na Roztoczu: w Winnicy Lipowiec w mroźne noce przełomu kwietnia i maja między rzędami zapalono ogniska. Lekko przymarzła część krzewów w najniżej położonych miejscach, zwłaszcza wczesnych odmian, ale zdecydowaną większość winnicy uratowano.
Później pogoda odwróciła się o 180 stopni. Rekord padł 28 czerwca w Słubicach: 40,5 stopnia, najwyższa temperatura w historii polskich pomiarów meteorologicznych. Fala upałów panowała w kraju do końca miesiąca.
Wrzesień Instytut zaklasyfikował jako suchy. Średnia temperatura dla całego kraju wyniosła 14,9 stopnia, o ponad stopień powyżej normy, a deszczu spadło o około 15 procent mniej niż zwykle. Co ta pogoda zrobiła z winogronami?
Czy rocznik 2026 będzie dobry?
We wrześniu Marek Dymkowski, prezes Stowarzyszenia Winnice Dolnośląskie, spodziewał się zbiorów zadowalających. Po dwóch sezonach, w których przymrozki dotknęły większość tamtejszych krzewów, brzmiało to już jak dobra wiadomość.
Stanisław Dębski, plantator z tego samego regionu, opowiadał: u niego wiosennych przymrozków w ogóle nie było, latem zdarzyły się poparzenia słoneczne krzewów. Jakość owoców oceniał jako bardzo dobrą, a tegoroczny plon jako zadowalający.
To jednak głosy z Dolnego Śląska, a nie werdykt dla całej Polski.
A johanniter zrywany o świcie tamtego październikowego ranku? Kilka dni później gospodarze posłużyli się filmową metaforą: plenerowe sceny z johanniterem w roli głównej dobiegły końca, a praca przeniosła się za kulisy. Premiera w kieliszkach ma nastąpić za rok, a może za dwa lata. Wtedy ten rocznik usłyszy swój prawdziwy wyrok.
Nota redakcyjna: Cytowane wypowiedzi pochodzą z publicznych profili i komunikatów winiarzy i stanowią ich subiektywne opinie. Materiał ma charakter wyłącznie informacyjny. Chcesz zaktualizować swój cytat? Napisz: [email protected].


